Aktor, grający w przedstawieniu swoje podwójne role, równie ubrany był specyficznie. Zamiast garnituru miał na sobie bluzę BOR. Jak już wspominałam, sam tekst pozostawia wiele wolności aktorom, nakierowuje bardziej na samą grę i wydźwięk postaci niż faktyczne atrybuty i znaczenie, które w kontekście tak wielkiego teatru pomyłek, teatru w teatrze, staje się drugorzędne. Uwaga widza skierowana jest na trud, jaki muszą wykonać aktorzy żeby przebrać się, zmienić charakteryzację, sposób gry i pokazania się widzowi. W tym wypadku gra w bluzach BOR, czy spodniach baggy jest zupełnie uzasadniona, ponieważ pozwala dowolnie, szybko i prężnie zmienić ubiór, wygląd, postać i tym samym możliwie jak najlepiej odegrać przedstawienie. Rozkłady jazdy bardzo mnie ubawiły. Jestem pewna, że podobnie rozśmieszyłyby każdego z was, choć mogę się mylić. Nie ma innego wyjścia, musicie sprawdzić to sami wybierając się jak najszybciej do teatru 🙂
Miesięczne archiwum: czerwiec 2015
To niemożliwe! W rozkładzie jazdy były baggy spodnie
Już myślałam, że niewiele zaskoczy mnie w teatrze.. A jednak oniemiałam kiedy zauważyłam na scenie baggy spodnie. Oczywiście nie same. W baggy spodnie ubrana była główna bohaterka czeskiej sztuki „Rozkład Jazdy’. To znaczy nie przez cały czas, bo w ciągu całego spektaklu jej role wciąż się zmieniały. Przed aktorami bowiem postawiono zadanie niemożliwe – zagrać we dwoje sztukę, w której zwykle powinno pojawić się 7 bohaterów. Wrażenia? Po pierwsze ubaw po pachy, po drugie, lekkie zawiedzenie się, po trzecie bardzo ciekawe rozwiązanie, wyniesione z teatru cieni, po czwarte mnóstwo głupich, niezręcznych a jednocześnie śmieszących do łez sytuacji. Sztuka opowiada o małżeństwie, które postawiło zaprosić do siebie na kolację znajomych. Byli pewnie, że nic ich nie zaskoczy, a tu masz.. Okazało się, że jedno z ich zaprzyjaźnionych małżeństw jest w separacji. Żona ma przyjść z nowym kolegą o dwadzieścia lat od niej młodszym, mąż natomiast w ogóle nie mający znaleźć się w tym miejscu został zaproszony przez nieuświadomionego gospodarza. Cała farsa wyszła na jaw za późno by móc ją odwołać więc zaczyna się o tyle śmieszna co zagmatwana gonitwa jej i jego, która ma na celu nie doprowadzić do spotkania się małżonków. Co z tego wyjdzie? Zobaczcie sami.
Czapki z daszkiem w Wariacie i Zakonnicy?
Gdyby Witkacy dziś tworzył swoje sztuki zapewne wplatałby w sceny proste rekwizyty takie jak czapki z daszkiem. Tak, czapki z daszkiem. W testach dramatycznych Witkacego nie znajdziemy miejsca w tekście, gdzie atrybut nie byłby opatrzony komentarzem do tego, co aktor ma z nim zrobić i jak się zachować. Wszystkie ruchy są skrzętnie obmyślane a wszystkie rzeczy, które pojawiają się na scenia są na niej po coś i mają swój symboliczny wydźwięk: krzyż jako atrybut którym uwalnia się z celi, ołówek jako broń, scyzoryk jako potencjalne zagrożenie. Scenografia przypomina co najmniej scenę z dobrego horroru: bohater leży na łóżku w ponurej celi, oświetlonej tylko przez pojedynczą przyciemnioną żarówkę; rozsiane tu i tam kolory pogłębiają tę depresyjną atmosferę. Walpurg jest zawinięty w kaftan bezpieczeństwa i nie próbuje nawet się z niego wydostać. Szalony poeta jest spętany na czterech poziomach: po pierwsze, jest zamknięty przestrzennie przez swój ubiór i pomieszczenie; kaftan bezpieczeństwa i skrzypiąca podłoga symbolizują jego uwięzienie przez społeczeństwo; jest ograniczany seksualnie, zarówno przez swą przeszłość jak i niemożność realizacji pragnień; i najważniejsze, jest ograniczony twórczo, ponieważ nie wolno mu pisać w schronisku, a ponadto sam czuje, że nie może pisać zapewne z wymienionych wyżej powodów, oraz co oczywiste, uwięziony jest psychicznie z racji niezaleczonego kompleksu.
Jak działa New bad line w teatrze?
Obecnie, jak zdążyłam zaobserwować jest wielka moda na wplatanie w spektakle sceniczne dostępnych wizualizacji oferowanych przez możliwości multimedialne współczesnego świata. To zupełnie nowa linia w tych obrębach sztuki. New bad line. Nie obce są nam zatem: rzutniki i wyświetlane na nich filmy, zdjęcia, które uatrakcyjniają samą grę aktorską, zabawa dźwiękiem, zabawa światłem. Zabiegi te, stały się bardzo powszechne w przedstawieniach Mai Kleczewskiej, czy Krzysztofa Warlikowskiego. Reżyserowie i scenarzyści coraz bardziej otwierają się na wykorzystywanie na scenie środków nowych technologii, a przez to współczesny teatr zasadniczo różnic się od tego, który znany był jeszcze 15 lat temu, wg mnie jest to łamanie dystansu pomiędzy wydarzeniem scenicznym, a światem rzeczywistym. Jeśli chodzi o same teksty dramatów współczesnych, niestety nie udało mi się dotrzeć do źródeł, ze względu na to, że większość spektakli z wykorzystaniem nowych technologii to interpretacje klasyków. Tak, czy inaczej wnioskuję, że podstawowa zasada pisania sztuk teatralnych pozostaje niezmienna. Autor tekstu już od pierwszej chwili wymyśla całą sytuacje, widzi ją oczami wyobraźni i zarysowuje na tekście dialogów, uzupełnia didaskaliami. New bad line dla mnie, to dzisiejsza konwencja udziwnień sztuk, które za wszelką cenę próbuje pozbawić się prostoty i piękna, ale odpowiednio wykorzystana powinna dać się polubić.
